Poszukuję kogoś kto podejmie się przetłumaczenia na angielski poniższego tekstu. Ale nie byle jak (byle jak to sam mogę go przetłumaczyć). To jest początkowy fragment mojej książki, który wyślę do wydawnictwa, więc tłumaczenia ma być prima sort.

Chętnych proszę o kontakt na mojego maila: kondorman@o2.pl

I proszę nie zapomnieć podać swojej ceny.

 

 *******************************************************************************

 

Poszukuję kogoś kto zrobi na komputerze rysunki znajdujące się w poniższym tekście. Jest ich 27, i są bardzo proste.

Chętnych proszę o kontakt na mojego maila: kondorman@o2.pl

I proszę nie zapomnieć podać swojej ceny.

 

 *******************************************************************************

 *******************************************************************************

 

 

 

 

 

 

 

Obcy

 

 

 

 

 

 

Moje

nieziemskie

opowieści

 

Cykl trzeci.

 

 

 

Słowo wstępne.

 

To co opisuję w swojej książce nazywam wszechświatem. Ale to nie jest prawdziwy wszechświat. To jest wytwór mojej nieziemskiej wyobraźni. Ale gdyby choćby 1% z tego co napisałem okazało się prawdziwe, to wówczas 99% tego co o strukturze i działaniu wszechświata opowiadają ziemscy profesorowie fizyki, okazałoby się być nieprawdziwe.

I jeszcze coś:

Wszystko to o czym ziemski czytelniku przeczytasz w mojej nieziemskiej książce, jest tak odmienne od tego co czytałeś w książkach napisanych przez ziemskich profesorów fizyki, jak odmienne jest nieziemskie piwo od ziemskiego mleka (w książce znajdziesz odpowiedź na pytanie, skąd to porównanie).

I już ostatnia rzecz:

Ja nie znam żargonu naukowego, a tego ziemskiego w szczególności. Więc autystyczne myśli kołatające się w mojej udręczonej głowie, spisałem prostymi słowami. I tak jak potrafiłem najlepiej.

 

 

 

 

 

 

 

Preludium.

 

Pod koniec dziewiętnastego wieku (gdy zwracam się do Ziemian, to oczywiście stosuję ziemską chronologię) niejaki Ziemianin Michelson wykonał doświadczenie, które wykazało, że

światło nadchodzi ku Ziemi z wszystkich kierunków z tą samą prędkością.

To tak jakby Ziemia stała w miejscu.

[Podobnie jest w przypadku biegacza i dwóch procarzy, z których jeden stoi przed biegaczem, a drugi z tyłu. Gdy procarze wypuścili kamyki – lecące z tą samą prędkością – to z punktu widzenia biegnącego biegacza, kamyk lecący z przodu leci szybciej, a ten lecący z tyłu leci wolniej. I tym samym kamyk lecący z przodu uderzy biegacza mocniej, niż ten lecący z tyłu. Kamyki uderzyłyby biegacza z tą samą siłą tylko wtedy gdyby ten stał w miejscu.]

A to jest zdumiewające, bo przecież

Ziemia jest w ruchu.

[Podobnie do biegacza. Dlatego wydaje się, że światło nadchodzące z przeciwnego kierunku w stosunku do kierunku ruchu Ziemi, z punktu widzenia Ziemi powinno być szybsze niż to nadchodzące od przeciwnej strony.]

"Wynik doświadczenia był zdumiewający dla ówczesnych fizyków, powszechnie wątpiono w prawdziwość i dokładność pomiaru." - Wikipedia.

Ale w 1905 roku niejaki Ziemianin Einstein ogłosił wszem i wobec, że skoro Ziemia jest inercjalnym układem odniesienia, to nie ma się co dziwić, że światło nadchodzi ku niej z każdego kierunku z tą samą prędkością.

[Na marginesie wyjaśnię Ci ziemski czytelniku czym jest inercjalny układ odniesienia (to na wypadek jeżeli miałeś pod górkę do ziemskiej szkoły):

Kilkaset lat temu niejaki Ziemianin Galileusz uznał, że ruch jednostajny prostoliniowy (czyli taki prosto przed siebie ze stałą prędkością) jest względny. To znaczy, że gdy ciało A jest w ruchu jednostajnym prostoliniowym względem ciała B, to równie dobrze można powiedzieć, że ciało B jest w ruchu jednostajnym prostoliniowym względem ciała A. Mało tego, nie można w ogóle stwierdzić nawet, które z tych ciał jest w ruchu, bo one niczym się nie różnią (tak uznał Ziemianin Galileusz, oczywiście). I takie właśnie ciało, które jest w ruchu jednostajnym prostoliniowym względem innych ciał, ale równie dobrze może być w bezruchu, ziemscy profesorowie fizyki nazywają inercjalnym układem odniesienia.]

To wyjaśnienie zostało powszechnie zaakceptowane przez ziemskich profesorów fizyki.

"Ostatecznie zrezygnowano z wyjaśnienia doświadczenia Michelsona-Morleya na gruncie (...). Jest ono natomiast zgodne z ogłoszoną przez A. Einsteina w 1905 roku szczególną teorią względności, według której prędkość światła w próżni jest jednakowa we wszystkich inercjalnych układach odniesienia wprost z definicji." - Wikipedia.

Ale to wyjaśnienie Ziemianina Einsteina jest

nonsensowne.

[Na marginesie wyjaśnię Ci ziemski czytelniku dlaczego to wyjaśnienie jest nonsensowne:

Otóż Ziemia – obiegająca Słońce – nie jest w ruchu jednostajnym prostoliniowym. Ziemia co i rusz albo przyśpiesza, albo zwalnia. I do tego jest na permanentnym wirażu. Dlatego

nie jest żadnym inercjalnym układem odniesienia.

Tym bardziej inercjalnym układem odniesienia nie jest powierzchnia Ziemi (na której przecież eksperyment przeprowadzono), bo ta obraca się wokół środka Ziemi. A ten ruch nie jest względny nawet według Ziemianina Einsteina, bo towarzyszy mu siła odśrodkowa, i nie tylko.

"Ziemię przyjmuje się często za układ inercjalny. W rzeczywistości, układ związany z Ziemią nie jest inercjalny ponieważ w związku z jej ruchem obrotowym, na ciała materialne znajdujące się na jej powierzchni, działają siły bezwładności: siła odśrodkowa oraz siła Coriolisa." - Wikipedia.

Zatem tylko z tego powodu wyjaśnienie Ziemianina Einsteina musi być

bujdą na resorach.

Ale to był tylko przedsmak. Na deser weźmy wagon pociągu. Po środku wagonu jest zawieszona żarówka, a po obu jego stronach są drzwi, które otwierają się po dotarciu do nich światła z zapalonej żarówki. Gdy wagon stoi w miejscu, to światło – po zapaleniu żarówki – dociera do obu drzwi w tej samej chwili, i tym samym w tej samej chwili otwierają się oboje drzwi. Jednak gdy wagon jest w ruchu – bo pociąg jest w ruchu – to dzieje się dokładnie to samo! Ale jak światło może docierać do obu drzwi w tym samym momencie – z punktu widzenia pasażera – w sytuacji, gdy przednie drzwi uciekają przed światłem, a tylne gnają ku światłu? Ziemianin Einstein orzekł oczywiście, że to dlatego, bo wagon jadący ze stałą prędkością prosto przed siebie, jest inercjalnym układem odniesienia (czyli z punktu widzenia pasażera, wagon stoi w miejscu, a obok przebiegają słupy telegraficzne). I oczywiście to wyjaśnienie zostało powszechnie zaakceptowane przez ziemskich profesorów fizyki. Ale

światło zachowuje się dokładnie tak samo, gdy wagon przyśpiesza, albo zwalnia, albo nawet robi piruety!

A taki przyśpieszający, albo zwalniający, albo robiący piruety wagon,

nie jest inercjalnym układem odniesienia!!!

Więc jest oczywiste, że to pseudowyjaśnienie Ziemianina Einsteina jest groteskową bujdą na resorach.]

A skoro wyjaśnienie Ziemianina Einsteina jest

groteskową bujdą na resorach,

to staje się oczywiste, że wyjaśnienie tego dziwnego zachowania się światła, musi być

inne.

[Tu, na marginesie, rodzi się pytanie: dlaczego ziemscy profesorowie fizyki,

tą oczywistą einsteinowską bzdurę

traktują tak jakby to była co najmniej prawda objawiona? A odpowiedź jest taka:

bo nie mają pojęcia jak naprawdę to wszystko wokoło działa.

Ale jest jeszcze ważniejsza przyczyna. Einsteinowskie bzdury były intensywnie i systemowo wpajane tym ludziom od wczesnego dzieciństwa przez dłuuugie lata. Więc oni niczym nie różnią się od zindoktrynowanych sekciarzy. A spróbuj ziemski czytelniku przemówić do rozsądku ziemskiemu sekciarzowi. Nie masz szans. Kolejna przyczyna jest taka, że oni zbudowali swoje kariery naukowe na głoszeniu tychże einsteinowskich bzdur. Więc jeżeli nawet do któregoś z nich dociera cokolwiek, to tego nie przyzna. Bo gdyby to zrobił, to podciąłby gałąź na której siedzi. Ale jest jeszcze inny aspekt tej sprawy. Otóż gdyby do szerokiej ziemskiej opinii publicznej dotarło to jakimi bzdurami jest to co opowiadają ziemscy profesorowie fizyki, to staliby się pośmiewiskiem całej Ziemi. Więc nic dziwnego w tym, że głosząc te swoje bzdury, jednocześnie starają się mnie zagłuszyć. Ale to nic nowego, podobna sytuacja była w średniowieczu. Ówcześni pseudouczeni profesorowie twierdzili, że Słońce krąży wokół Ziemi (i to pomimo tego, że wszystkie znaki na niebie wskazują, że jest odwrotnie). A tych nieogłupionych, którzy twierdzili, że jest odwrotnie, palili na stosach.]

[I jeszcze jedno:

Ja nie twierdzę, że Ziemianin Einstein pozostawił po sobie same bzdury. Ja uważam, że Ziemianin Einstein wielkim naukowcem był. Ale uważam też, że nikt nie jest nieomylny, a Ziemianie w szczególności. Ziemianin Einstein powiedział, że stała kosmologiczna była jego największą pomyłką. Ale według mnie to nie jest prawda. Owszem, stała kosmologiczna – wydumany wytwór mający sprawiać, że wszechświat jest statyczny (wedle widzimisia Ziemianina Einsteina) – była gigantyczną pomyłką. Ale o wiele większą pomyłką jest szczególna teoria względności. Bo ruch jednostajny prostoliniowy – wbrew temu co uważali Ziemianin Galileusz, Ziemianin Newton, Ziemianin Einstein, i uważają współcześni niezliczeni ziemscy profesorowie fizyki, ziemscy doktorzy fizyki, a nawet ziemscy magistrzy – wcale nie jest względny. Tak uważam i potrafię to solidnie uzasadnić, co też czynię w swojej książce. A co z przewidywaniami szczególnej teorii względności potwierdzonymi eksperymentalnie? Otóż, wszystko to można wyjaśnić zupełnie inaczej – bez relatywistycznych paradoksów łatanych absurdami, a absurdów paradoksami – co też czynię w swojej książce.]

Nie wiem czy moje wyjaśnienie tego dziwnego zachowania się światła, i wyjaśnienia innych cokolwiek egzotycznych zjawisk zachodzących we wszechświecie – jak na przykład spowolnienie chodzenia zegarów atomowych, czy wzrost masy – są prawdziwe. Ale wiem, że nie są wydumanymi bujdami na resorach. Bo wszystko to co opisałem jest spójne, i układa się w jedną logiczną całość. Całość w której nie ma miejsca na wydumane einsteinowskie postulaty – czyli twierdzenia: jest tak jak jest, bo tak jest – ponieważ w mojej koncepcji wszechświata wszystko z czegoś wynika. Moja koncepcja wszechświata jest jak odwrócona piramida: na samym dole jest kilka założeń – wynikających z wykonanych eksperymentów i obserwacji poczynionych przez Ziemian – a wszystko co jest potem, wynika wprost z tych założeń.  A ile w tym jest prawdy (jeżeli w ogóle jakaś prawda w tym jest), to pokaże przyszłość.

[I jeszcze coś na marginesie. Poniżej jest ostatni epizod mojej intergalaktycznej korespondencji z pewnym Ziemianinem:

"Witam

To co opisałem jest w istocie bardzo proste. A trudności są przez Pana wydumane. To bierze się stąd, że Ziemianin jak usłyszy o dodatkowych wymiarach (albo chociażby jedynie o czwartym) to zaraz stara się je sobie wyobrazić. Po stwierdzeniu, że się nie da, dochodzi do wniosku, że to temat raczej nie dla niego. Widzi Pan, te dodatkowe wymiary realnie nie istnieją.

To jest czysta matematyka.

A co jest skomplikowanego w czterowymiarowym matematycznym zapisie:

 x * x * x * x?

Pozdrawiam."]

 

 

 

 

 

Moja pierwsza nieziemska opowieść (powitalna).

 

Wszechświat jest

"laptopem".

[W moich opowieściach – skierowanych do Ziemian – używam ziemskiej nomenklatury.]

I tak jak w laptopa wgrany jest program gry komputerowej, tak w wszechświat "wgrany" jest

program wszechświata.

I tak jak laptop ma ekran na którym dzieje się gra komputerowa, tak wszechświat ma

projekcję programu wszechświata.

Ale wszechświata ma też

antyprojekcję programu wszechświata.

 

 

 

 

 

 

Część 1. Zielono-czerwona.

 

 

 

 

 

 

 

 

Moja druga nieziemska opowieść.

 

To jest sześcian foremny:

Rys. 1

Trójwymiar widoczny na powyższym rysunku można spłaszczyć. Po spłaszczeniu trójwymiarowy sześcian foremny wygląda jak dwuwymiarowy kwadrat.

Rys. 2

Czwarty wymiar względem takiego spłaszczonego trójwymiaru prezentuje się tak:

Rys. 3

 

A czterowymiarowy hipersześcian foremny wygląda tak:

Rys. 4

[Na tym rysunku jest spłaszczony czterowymiar. Po spłaszczeniu czterowymiaru, hipersześcian foremny wygląda jak sześcian foremny.]

[Istotna uwaga na marginesie:

Nie wysilaj się ziemski czytelniku na wyobrażanie sobie czterowymiarowego hipersześcianu, bo coś takiego fizycznie nie istnieje.]

Tą geometryczną bryłę można zapisać matematycznie:

a * b * c * d

[Kolejna istotna uwaga na marginesie:

Czterowymiarowa bryła istnieje jedynie w zapisie liczbowym.]

Gdy a = b = c = d = niewiadome x, to wówczas foremny hipersześcian w matematycznym zapisie prezentuje się tak:

x4

I właśnie podobny zapis

widnieje w programie wszechświata.

Podobny, bo w programie wszechświata zamiast niewiadomego x4, zapisane jest wiadome:

A14

[Wiadome, ale dla mnie. Nie wyjawię jaka wielkość – wyrażona w jednostce miary używanej przez Ziemian – stoi za oznaczeniem A1. A przynajmniej nie w tym cyklu moich opowieści.]

Po zamianie liczb na kreski, hipersześcian foremny A14 wygląda tak:

Rys. 5

[Na tej ilustracji geometryczny czterowymiar jest spłaszczony dwukrotnie. Po dwukrotnym spłaszczeniu czterowymiarowy hipersześcian foremny wygląda jak dwuwymiarowy kwadrat.]

[Kolory na moich rysunkach, i tym samym w moich opowieściach, są po to aby ułatwić Ci – ziemski czytelniku – zrozumienie konstrukcji i działania tej

dziewięciowymiarowej "kostki Rubika",

o której właśnie zacząłem Ci opowiadać.]

[W programie wszechświata hipersześcian A14 jest "czerwony", bo w mojej wyobraźni jest czerwony.]

I jest tak mały, że już

niepodzielny na mniejsze czterowymiarowce.

[W programie wszechświata nie jest zapisany zerowymiarowy punkt. Zapisana jest

niepodzielna_punktowa wielkość.

Czyli właśnie A1. A jeżeli to się nie zgadza z ziemską definicją punktu, to tym gorzej dla ziemskiej definicji.]

Zatem niepodzielny hipersześcian jest

czterowymiarowym punktem.

[No bo coś co w każdym z czterech wymiarów ma punktową wielkość, jest czterowymiarowym punktem.]

[Oczywiście mógłbym zamienić ziemskie słowo punkt na jakieś nieziemskie. Ale skoro nie istnieje coś takiego jak zerowymiarowy punkt, to uważam, że należy to ziemskie słowo zagospodarować.]

Czterowymiarowy punkt (w skrócie: 4P) "pędzi" w czwartym wymiarze z prędkością 299 792 458 m/s, którą Ziemianie zwą prędkością c.

Rys. 6

["Pędzi" a nie pędzi, bo w programie wszechświata prędkość jest tylko zapisem liczbowym.]

[Prędkość podałem w jednostkach miary używanych przez Ziemian.]

[Prędkość czterowymiarowego punktu jest "czerwona", bo czterowymiarowy punkt jest "czerwony".]

"Pędzący" w czwartym wymiarze czterowymiarowy punkt, jest energią:

4P * c

Taki zapis w programie wszechświata, nazywa się

zata.

[W moich opowieściach opowiadam Ci – ziemski czytelniku – o obszarach wszechświata, których żaden Ziemianin nie opisał – bo żaden Ziemianin nie ma pojęcia o ich istnieniu. Więc w odniesieniu do tego co nie jest nazwane przez Ziemian, używam nazw nieziemskich. Zata to właśnie jest nazwa nieziemska.]

Ściśle rzecz ujmując, zata to:

1 czterowymiarowy punkt mający prędkość c w czwartym wymiarze.

 

 

 

 

 

 

 

 

Moja trzecia nieziemska opowieść.

 

W programie wszechświata zapisany jest także

duży czterowymiarowy hipersześcian foremny.

[Duży względem niepodzielnego czterowymiarowego hipersześcianu foremnego A14.]

Duży hipersześcian foremny ma wielkość w każdym wymiarze

A1 * xp

[Oczywiście wiem jaka liczba ukrywa się pod oznaczeniem xp, ale tego też nie wyjawię. A przynajmniej nie w tym cyklu moich opowieści.]

Zatem duży hipersześcian foremny zapisany jest w programie wszechświata tak:

(A1 * xp)4

Po zamianie liczb na kreski, prezentuje się on tak:

Rys. 7

[W programie wszechświata duży hipersześcian foremny jest "zielony", bo w mojej wyobraźni jest zielony.]

Duży hipersześcian foremny również "pędzi" w czwartym wymiarze z prędkością c.

Rys. 8

[Prędkość dużego hipersześcianu foremnego jest "zielona", bo duży hipersześcian foremny jest "zielony".]

Zatem "pędzący" duży hipersześcian foremny jest energią:

(4P * xp4) * c

[Bo w programie wszechświata wielkość energii zależy od ilości czterowymiarowych punktów mających prędkość c.]

Taki zapis w programie wszechświata, nazywa się

data.

[Data to jest także nazwa nieziemska.]

 

 

 

 

 

 

 

 

Moja czwarta nieziemska opowieść.

 

W programie wszechświata duże hipersześciany foremne (A1 * xp)4 są składowymi

czterowymiarowej hiperkuli.

Tak po zamianie liczb na kreski prezentuje się kawałek tejże hiperkuli wycięty z jej środka:

Rys. 9

[Hiperkula jest "zielona", bo duże hipersześciany foremne są "zielone".]

A po uwzględnieniu kierunku "ruchu" dużych hipersześcianów foremnych, ten kawałek hiperkuli prezentuje się tak:

Rys. 10

["Ruchu" a nie ruchu, bo w programie wszechświata prędkość jest przecież tylko zapisem liczbowym.]

Zatem hiperkula składająca się z "pędzących" w czwartym wymiarze dużych hipersześcianów foremnych – czyli datasów – jest energią:

Qd * [(4P * xp4) * c]

[Qd to jest ilość datasów.]

Taki zapis w programie wszechświata, nazywa się

Gungwasol.

[Gungwasol to także jest nazwa nieziemska.]

Ale chociaż Gungwasol stanowi jedną całość, to ilość datasów – z których się składa – cały czas

się zwiększa.

[Podobnie nadmuchiwany balon stanowi jedną całość, a ilość cząsteczek powietrza w nim się zwiększa.]

[O tym dlaczego ilość datasów w Gungwasolu się zwiększa, opowiem w mojej innej opowieści.]

Na powyższym rysunku ilość datasów jest przypadkowa i skrajnie zaniżona. Prawdziwy Gungwasol w obecnej chwili składa się z

gigantycznej ilości datasów.

[A o tym od czego to zależy, opowiem także w mojej innej opowieści.]

 

 

 

 

 

 

 

 

Moja piąta nieziemska opowieść.

 

Gungwasol zapisany w programie wszechświata, ma

swoją projekcję

w projekcji programu wszechświata.

Rys. 11

[Podobnie balon może mieć odbicie w lustrze.]

[Projekcja Gungwasola jest płaska, bo odbicie balonu w lustrze jest płaskie.]

[Projekcja Gungwasola jest "zielona", bo odbicie zielonego balonu jest zielone.]

Ale projekcja programu wszechświata, oprócz trzech wymiarów – widocznych na powyższym rysunku – ma jeszcze

czwarty wymiar.

W projekcji programu wszechświata czwarty wymiar jest

bytem czysto matematycznym.

[W projekcji programu wszechświata ten matematyczny byt istnieje, bo w programie wszechświata Gungwasol ma czwarty wymiar.]

[Na marginesie wyjaśnię Ci – ziemski czytelniku – czym jest matematyczny wymiar:

Wyobraź sobie balon po którym chodzą muchy. A teraz wyobraź sobie odbicie tegoż balonu w lustrze. Co prawda odbicie balonu jest dwuwymiarowe, ale muchy – a raczej odbicia much – zmieniają położenie w nim w  taki sposób jakby było trójwymiarowe. Więc aby poprawnie wyjaśnić zachowanie się much w rzeczywistym dwuwymiarze balonowego odbicia, należy nadać mu trzeci wymiar (taki matematyczny). Podobnie jest w projekcji programu wszechświata. Projekcja programu wszechświata ma rzeczywisty trójwymiar, w którym zachodzą różne zjawiska. Ale zachodzą one w taki sposób jakby to działo się w czterech wymiarach. Więc aby poprawnie wyjaśnić mechanizm działania tych zjawisk, należy projekcji programu wszechświata nadać czwarty wymiar (taki matematyczny).]

[Tak naprawdę w projekcji programu wszechświata dodatkowych/matematycznych wymiarów jest 6. Bo w programie wszechświata zapisane jest 9 wymiarów. Ale o kolejnych wymiarach opowiem Ci – ziemski czytelniku – później.]

[I jeszcze coś na marginesie:

Wymiary rzeczywiste to te, w których się ziemski czytelniku przemieszczasz. Ale ten rzeczywisty trójwymiar jest

jedynie elementem

większej rzeczywisto-matematycznej całości.]

 

 

 

 

 

 

 

 

Moja szósta nieziemska opowieść.

 

W projekcji programu wszechświata,

w czwartym/matematycznym wymiarze operują czterowymiarowe siły.

A każda siła istniejąca w projekcji programu wszechświata,

ma swojego odpowiednika zapisanego w programie wszechświata.

Rys. 12

[W projekcji programu wszechświata siły są czterowymiarowe, bo w programie wszechświata datasy są czterowymiarowe.]

[W projekcji programu wszechświata siły mają wielkość (4P * xp4) * c, bo w programie wszechświata datasy są energiami (4P * xp4) * c.]

[W projekcji programu wszechświata siły (4P * xp4) * c są "zielone", bo w programie wszechświata datasy są "zielone".]

[I jeszcze istotna uwaga na marginesie:

W trzecim/matematycznym wymiarze balonowego odbicia, nie ma prawdziwej siły. Prawdziwa siła/ciśnienie jest w prawdziwym balonie. A to co jest w trzecim/matematycznym wymiarze balonowego odbicia, jest

czystą matematyką.

Podobnie jest we wszechświecie. Czterowymiarowe siły istniejące w czwartym/matematycznym wymiarze projekcji programu wszechświata, są czystą matematyką.]

Ale to:

Rys. 13

nie istnieje.

[To jest tylko fikcją o charakterze pomocniczym.]

W rzeczywistości, w projekcji programu wszechświata "zielone" siły występują  pod postacią

pól.

 

 

 

 

 

 

 

 

Moja siódma nieziemska opowieść.

 

Centrum czterowymiarowego pola jest siłą:

[(4P * xp4) / xp] * c

Rys. 14

[To jest tylko schematyczna ilustracja pokazująca o co chodzi. Więc długość strzałek i ich ilość, nie ma żadnego znaczenia.]

[W projekcji programu wszechświata centrum pola jest siłą [(4P * xp4) / xp] * c, bo w programie wszechświata najmniejszą częścią data jest energia [(4P * xp4) / xp] * c.

Rys. 15

Na tym rysunku przedstawiona jest wersja uproszczona/dziesiątkowa. To dlatego, bo xp jest ogromną liczbą.]

[W projekcji programu wszechświata centrum pola jest czterowymiarowe, bo w programie wszechświata energia [(4P * xp4) / xp] * c jest czterowymiarowa.

Rys. 16]

[W projekcji programu wszechświata centrum pola ma wysokość w czwartym/matematycznym wymiarze wynoszącą A1, bo w programie wszechświata energia [(4P * xp4) / xp] * c ma wysokość w czwartym wymiarze wynoszącą A1. A1 to jest najmniejsza możliwa wielkość, i dlatego właśnie energia [(4P * xp4) / xp] * c jest najmniejszą częścią data.]

[W projekcji programu wszechświata siła pola skierowana jest na zewnątrz, bo w programie wszechświata każdy data "pędzi" ku zewnętrzu względem Gungwasola (vide rys. 10).]

[W projekcji programu wszechświata centrum pola jest "zielone", bo w programie wszechświata energia [(4P * xp4) / xp] * c jest "zielona".]

Centrum pola jest

jakbykulą.

[Centrum pola jest jakby trójwymiarową kulą, bo jego wielkość w czwartym/matematycznym wymiarze jest tak mała, że już mniejsza być nie może.]

Centrum pola jest

maksymalną siłą.

[Bo jest całkowicie wypełnione siłą.]

Peryferium pola zbudowane jest z kolejno następujących po sobie

czterowymiarowych "ruskich bab".

A każda "ruska baba" jest 

tą samą siłą co centrum pola.

Wszystkich "ruskich bab" jest:

xp – 1.

Rys. 17

[Na rysunku zmieściły się tylko dwie "ruskie baby".]

[W projekcji programu wszechświata pole jest zbudowane z centrum pola i xp – 1 "ruskich bab", bo w programie wszechświata data składa się z xp energii(ów) [(4P * xp4) / xp] * c.]

[W projekcji programu wszechświata pole jest "zielone", bo w programie wszechświata data jest "zielony".]

Zatem pole jest siłą:

(4P * xp4) * c

[Bo w programie wszechświata data jest energią (4P * xp4) * c.]

Ale jak widać na powyższym rysunku, każda "ruska baba" ma grubość w trójwymiarze, która równa jest promieniowi centrum pola. A taka okoliczność sprawia, że pole:

2 razy dalej od jego środka, jest 4 razy słabsze

4 razy dalej od jego środka, jest 16 razy słabsze

8 razy dalej od jego środka, jest 64 razy słabsze

itd.

[Bo kula o 2 razy większym promieniu, ma 4 razy większą powierzchnię. Kula o 4 razy większym promieniu, ma 16 razy większą powierzchnię. A kula o 8 razy większym promieniu, ma 64 razy większą powierzchnię.]

[I jeszcze coś na marginesie:

Hipotetyczny dwuwymiarowy płaszczak nie potrafiłby wyobrazić sobie trójwymiarowego klocka, i tego jak jego powierzchnia – wyobrażalna dla płaszczaka – ma się do reszty klocka (bo płaszczak ma dwuwymiarowy mózg, i tym samym dwuwymiarową wyobraźnię). Podobnie Ty – ziemski czytelniku – nie potrafisz wyobrazić sobie czterowymiarowego pola, i tego jak jego rzeczywisty trójwymiar – wyobrażalny dla Ciebie – ma się do reszty pola (bo masz trójwymiarowy mózg, i tym samym trójwymiarową wyobraźnię). Ale mogę Ci przybliżyć strukturę czterowymiarowego pola:

Gdy klocek jest tak cienki w trzecim wymiarze, że już cieńszy być nie może, to jest w zasadzie dwoma dwuwymiarowymi płaszczyznami oddzielonymi trzecim wymiarem. Jedna płaszczyzna jest górna – widzialna dla płaszczaka – a druga jest dolna/plastikowa – ukryta przed płaszczakiem w trzecim wymiarze. Podobnie jest w przypadku czterowymiarowego pola, którego wysokość w czwartym/matematycznym wymiarze jest tak mała, że już mniejsza być nie może. Dlatego pole jest w zasadzie dwoma trójwymiarowymi kulami oddzielonymi czwartym/matematycznym wymiarem. Jedna kula jest "górna" – ta która jest częścią otaczającego Cię rzeczywistego trójwymiaru – a druga jest "dolna"/"plastikowa" – ta, która jest ukryta przed Tobą w czwartym/matematycznym wymiarze. Ale to wyobrażenie ma jedynie charakter pomocniczy. Bo przecież "zielone" pole jest tylko liczbami.]

[I jeszcze jedno:

W projekcji programu wszechświata "zielone" siły (4P * xp4) * c występują pod postacią "zielonych" pól, bo gdyby tak nie było, to nie byłoby też nikogo kto mógłby się nad tym zastanawiać.]

 

 

 

 

 

 

Moja ósma nieziemska opowieść.

 

W projekcji programu wszechświata, czterowymiarowa struktura zbudowana z "zielonych" pól, prezentuje się tak:

Rys. 18

[Oczywiście to jest tylko schematyczna ilustracja.]

W moich opowieściach – skierowanych do Ziemian – tą rzeczywisto-matematyczną strukturę będę zwał

Oceanusem.

[Bo ta struktura jest jak wypełniony ziemski ocean. Tyle że nie trójwymiarowymi cząsteczkami wody, a czterowymiarowymi siłami (4P * xp4) * c. I nie w trzecim/rzeczywistym wymiarze, a w czwartym/matematycznym.]

Czwarty/matematyczny wymiar "zielonego" Oceanusa jest tak mały, że prawie go nie ma. Ale w tym przypadku 'prawie' stanowi

fundamentalną różnicę.

[A teraz, na marginesie, wyobraź sobie ziemski czytelniku kilka takich samych plastikowych klocków – najlepiej zielonych. Teraz wyobraź sobie, że te zielone klocki tworzą płaską i litą strukturę. I ponownie wyobraź sobie naszego znajomego płaszczaka, który żyje na dwuwymiarowej powierzchni tejże trójwymiarowej struktury. Płaszczak może przemieszczać się tylko po powierzchniowym dwuwymiarze (dlatego nasz płaszczak myśli, że ten powierzchniowy dwuwymiar jest całym wszechświatem). Ale gdyby nie istniał trzeci wymiar klockowej krainy, to nie istniałaby jej dwuwymiarowa powierzchnia na której żyje płaszczak. Podobnie jest w projekcji programu wszechświata. Gdyby nie istniał czwarty/matematyczny wymiar Oceanusa, to nie istniałby jego rzeczywisty trójwymiar w którym ziemski czytelniku jesteś (i o którym zapewne do dzisiaj myślałeś, że jest całym wszechświatem).]

[Oceanus jest "zielony", bo pola są "zielone".]

Czwarty/matematyczny wymiar "zielonego" Oceanusa jest

wszędzie względem jego rzeczywistego trójwymiaru.

[Podobnie trzeci wymiar klockowej krainy – wypełniony zielonym plastikiem – jest wszędzie względem jej powierzchniowego dwuwymiaru.]

Dlatego każdy punkt w rzeczywistym trójwymiarze Oceanusa, jest otoczony w czwartym/matematycznym wymiarze

"zieloną" siłą.

[Podobnie każdy płaszczak żyjący na dwuwymiarowej powierzchni klockowej krainy, ma kontakt z zielonym plastikiem znajdującym się w trzecim wymiarze.]

 

 

 

 

 

 

Moja dziewiąta nieziemska opowieść.

 

W programie wszechświata niepodzielne hipersześciany A14 są budulcem czterowymiarowego hipersześcianu nieforemnego:

A14 * xp2

Po zamianie liczb na kreski, wygląda on tak:

Rys. 19

[Po jednokrotnym spłaszczeniu, i w wersji uproszczonej/dziesiątkowej.]

[Ten czterowymiarowiec jest "czerwony", bo niepodzielne hipersześciany – jego budulec – są "czerwone".]

Czterowymiarowy hipersześcian nieforemny – zbudowany z niepodzielnych hipersześcianów "pędzących" w czwartym wymiarze – jest energią:

(4P * xp2) * c

Taki zapis w programie wszechświata nazywa się

bata.

[Bata to jest jak najbardziej nazwa nieziemska.]

I każdy  "czerwony" bata jest

odrębnym bytem.

[W przeciwieństwie do "zielonych" datasów, które są jedynie składowymi Gungwasola.]

Obecnie w programie wszechświata zapisana jest

ogromna ilość "czerwonych" batasów.

Ale ta ilość cały czas

się zmniejsza.

[O tym jak to się dzieje i dlaczego, opowiem w jednej z moich późniejszych opowieści.]

 

 

 

 

 

 

 

 

Moja dziesiąta nieziemska opowieść.

 

"Czerwony" bata jest

xp * xp razy słabszy od "zielonego" data.

[Jak już wspomniałem, xp to ogromna liczba. Dlatego metaforycznie można powiedzieć, że "czerwony" bata jest jak lecąca czerwona muszka owocowa, a "zielony" data jest jak jadąca – z tą samą prędkością – zielona lokomotywa.]

A jego prędkość skierowana jest

przeciwnie w stosunku do prędkości "zielonego" data.

Rys. 20

[Bo "czerwone" zatasy – budulec "czerwonego" bata" – "pędzą" w przeciwnym kierunku czwartego wymiaru niż "zielony" data.]

[Na powyższej ilustracji przedstawione są dziesiątkowe proporcje. Dlatego na tej uproszczonej ilustracji "czerwony" bata jest 10 * 10 razy mniejszy od "zielonego" data.]

A zatem, w programie wszechświata

"czerwony" bata ściera się z "zielonym" data.

[Bo "czerwony" bata jest jak czerwona muszka owocowa próbująca przepchnąć na południe zieloną lokomotywę jadącą na północ.]

W programie wszechświata

każdy "czerwony" bata ściera się z jakimś "zielonym" data.

 

 

 

 

 

Moja jedenasta nieziemska opowieść.

 

Każdy "czerwony" bata zapisany w programie wszechświata, ma w projekcji programu wszechświata

swój "cień".

A mówiąc ściślej:

"na" "zielonym" Oceanusie.

Czyli

w rzeczywistym trójwymiarze Oceanusa.

[Bo w programie wszechświata "czerwony" bata jest jak czerwona muszka owocowa na reflektorze zielonej lokomotywy. A w projekcji programu wszechświata, rzeczywisty trójwymiar "zielonego" Oceanusa jest jak powierzchnia zielonej ściany dworca kolejowego na którą pada cień tejże czerwonej muszki owocowej.]

["Cień" to jest oczywiście nazwa nieziemska.]

"Cień" czterowymiarowego bata w rzeczywistym trójwymiarze Oceanusa, jest

trójwymiarowy.

[Podobnie cień trójwymiarowej muszki owocowej na dwuwymiarowej powierzchni ściany, jest dwuwymiarowy.]

"Cień" ma długość w pierwszym wymiarze równą długości "czerwonego" bata. Ale "cień" ma też szerokość w drugim wymiarze i wysokość w trzecim wymiarze, takie jakie ma tenże "czerwony" bata.

Rys. 21

[Na rysunku "cień występuje oczywiście pod uproszczoną/dziesiątkową postacią.]

["Cień" "czerwonego" bata nie ma koloru, bo cień czerwonej muszki owocowej nie ma koloru.]

Zatem "cień" – mający punktową szerokość i punktową wysokość – jest

jakbyjednowymiarowcem.

Każdy "cień" w rzeczywistym trójwymiarze Oceanusa, jest otoczony w czwartym/matematycznym wymiarze

"zielonym" polem.

Rys. 22

[Bo w programie wszechświata każdy "czerwony" bata ściera się z "zielonym" data. Ale ponieważ nie każdy "zielony" data ściera się z "czerwonym" bata, to dlatego w projekcji programu wszechświata nie każde "zielone" pole ma w środku "cień" (co pokazałem na rysunku).]

[Na powyższym schematycznym przedstawieniu, "cienie" występują pod postacią "zerowymiarowych" punktów. Co biorąc pod uwagę, że ich długość jest maluteńka (A1 * xp po wyrażeniu w jednostce miary jest bardzo niewielką długością) nie odbiega specjalnie od rzeczywistości.]

 

 

 

 

 

 

 

 

Moja dwunasta nieziemska opowieść.

 

Każdy "czerwony" bata zapisany w programie wszechświata, także ma swojego odpowiednika istniejącego w projekcji programu wszechświata.

I nie jest nim "cień".

Bo "cień"

nie jest żadną siłą.

[Podobnie cień czerwonej muszki owocowej nie jest żadną siłą. Cień to tylko miejsce na ścianie na które nie pada światło.]

["Cień" to jest po prostu

"bezbarwne" nic

"na" "zielonym" czymś.]

W projekcji programu wszechświata czterowymiarowa siła (4P * xp2) * c – odpowiadająca czterowymiarowemu "czerwonemu" bata zapisanemu w programie wszechświata – przybrała postać

czterowymiarowej obręczy.

Rys. 23

[W projekcji programu wszechświata obręcz jest "czerwona", bo w programie wszechświata bata jest "czerwony".]

[W projekcji programu wszechświata, "czerwona" obręcz jest w czwartym/matematycznym wymiarze "nad" "zielonym" polem (poza Oceanusem), bo w programie wszechświata "czerwony" bata jest w czwartym wymiarze nad "zielonym" data (poza Gungwasolem).]

["Czerwona" obręcz to oczywiście jest nazwa nieziemska.]

Siła "czerwonej" obręczy jest skierowana

przeciwnie w stosunku do siły "zielonego" pola.

[Bo w programie wszechświata prędkość "czerwonego" bata jest skierowana przeciwnie w stosunku do prędkości "zielonego" data.]

"Czerwona" obręcz jest

bardzo słaba w porównaniu z "zielonym" polem.

[Bo w programie wszechświata "czerwony" bata jest xp * xp razy słabszy od "zielonego" data.]

"Czerwona" obręcz jest zbudowana z

xp * xp "czerwonych" sił 4P * c.  

[Bo w programie wszechświata "czerwony" bata zbudowany jest z xp * xp "czerwonych" zatasów, czyli energii(ów) 4P * c.]

I tym samym, najmniejsza porcja "czerwonej" obręczy jest

xp * xp * xp * xp razy słabsza od "zielonego" pola.

[I jeszcze coś na marginesie:

Wszystko to co istnieje w czwartym/matymatycznym wymiarze, jest tylko zapisami liczbowymi. Te czterowymiarowe zapisy są w wkomponowane w rzeczywisty trójwymiar, który Ziemianie zwą przestrzenią.]

 

 

 

 

 

 

 

 

Moja trzynasta nieziemska opowieść.

 

W programie wszechświata

"czerwony" bata naciska na "zielonego" data.

[Podobnie czerwona muszka owocowa naciska na zieloną lokomotywę, gdy próbuje ją przepchnąć w kierunku przeciwnym do kierunku ruchu lokomotywy.]

"Czerwony" nacisk skutkuje tym, że "zielony" data staje się odrobinkę mniejszy w czwartym wymiarze.

Rys. 24

[Podobnie zielona lokomotywa staje się odrobinkę mniejsza/ściśnięta, gdy naciska na nią czerwona muszka owocowa. Oczywiście przy założeniu, że lokomotywa jest z gumy.]

[Na wcześniejszym geometrycznym przedstawieniu "czerwony" bata był ustawiony pionowo, a na tym leży sobie na "zielonym" data. Bo to nie ma żadnego znaczenia. W programie wszechświata zapisane są tylko liczby określające wielkość energii(ów). Więc na moich geometrycznych przedstawieniach znaczenie mają jedynie proporcje.]

[Na powyższej ilustracji symbolicznie zaznaczony jest kierunek działania "czerwonego" bata.]

To w projekcji programu wszechświata objawia się tym, że "zielone" pole jest adekwatnie mniejsze.

Rys. 25

A gdy w programie wszechświata "zielony" data jest mniejszy w czwartym wymiarze – bo przyciśnięty – to w tymże programie wszechświata zapisuje się

gęstość tegoż "zielonego" data.

Rys. 26

[W programie wszechświata gęstość "zielonego" data bierze się stąd, że czterowymiarowe punkty – których ilość jest miarą tej energii – nachodzą na siebie w czwartym wymiarze.

Rys. 27

Powyższy rysunek jest przerysowaną ilustracją. "Zielony" data jest zmniejszony w czwartym wymiarze – za sprawą nacisku "czerwonego" bata – zaledwie o 1 / (xp * xp) razy. Dlatego jego gęstość jest maluteńka.]

To w projekcji programu wszechświata objawia się tym, że "cieniowi" nadane zostaje coś co Ziemianie zwą ...

 

 ******************************************************************************

 

Całość składa się z 52 opowieści okraszonych 100 rysunkami. Moja książka nie jest gruba – jest raczej bardzo chuda. Ale w mojej książce nie o grubość się rozchodzi.

Zamierzam ten początkowy fragment dać do przetłumaczenia na angielski, a potem wysłać do jakiegoś międzynarodowego wydawnictwa. Ale zanim to nastąpi, byłbym wdzięczny za wszelkie merytoryczne uwagi.

e-mail: kondorman@o2.pl

Facebook: Wszechświat według Ufoków